Warning: file() expects parameter 2 to be long, string given in /web0156.php on line 20

Warning: Division by zero in /web0156.php on line 22
 
e-łoś
strona główna | encyklopedia | ciekawostki | galerie | przyjaciele e-łosia | księga gości | ankieta | linki | kontakt
łoś
systematyka łosia
łosie w Poznaniu
Dolina Łosiowa
łoś w innym języku
Alaska: statystyki łosia
łosiowe multimedia
łosiowe gry
kiedy polować na łosie dla dorosłych
mózg łosia (po angielsku)
pies na łosie - Elkhund
Rocky i Łoś Superktoś
słówka łosia
łoś to też samolot
test łosia
łosie rogi
Łosie
łosiowe błota
Łosiów
zdechłe łosie dla dorosłych
łoś na ścianie
łosiek, opowiadanie Grzegorza Buchwalda
łowcy wilków (fragment o łosiu)
o łosiu w literaturze dziecięcej
o łosiach w naszym życiu
naznaczony łoś
czekolada z łosiem
świąteczne serwetki z łosiem
łoś na wystawie Expo 2000 w Hannoverze
łosia kącik kulinarny dla dorosłych
łoś z Dziuplidla dorosłych
gonili łosia po mieście
łoś zabity w Dębicy
łoś na cytadeli
tragiczne zderzenie z łosiem
łoś miejski
łoś nie przeżył zderzenia z samochodem
łosie koło Mysłowic
łoś ocalony z bagna nie żyje
łoś nie przeżył kolizji
łosie na drodze
nad Biebrzą łoś jak na dłoni
urok grajdołka
"instynkt myśliwych" dla dorosłych
uwaga na pijane łosie!
polowania na łosie dla dorosłych
Czarny Łoś
Krystyna Konarska-Łosiowa
Jan Nepomucen Łoś
Feliks Antoni Łoś
Włodzimierz Łoś

dla dorosłych dla wrogów łosi

urok grajdołka

Stała za drzewem i patrzyła jak zaczarowana na wielkiego byka, który darł ziemię kopytami i zraszał ją moczem. Pracował wytrwale, aż powstało coś przypominającego wiosenną grządkę gotową do przyjęcia nasion - metr na półtora. Łoś jednak nie zamierzał siać. Rzucił się w grajdołek i wytarzał, systematycznie namaszczając ponad półtonowe ciało - grzbiet, boki, potężny kark. Wstał, dla pewności uderzył jeszcze kilka razy kopytami w miękki grunt, żeby cząstki woniejącego błota przylepiły się też do sierści długich nóg. Skończywszy toaletę, mógł poświęcić uwagę klępie, która ruszyła w jego kierunku, a dokładniej w kierunku grajdołka. Widać też chciała się wyperfumować. Ale łoś zagrodził jej drogę - jeśli pragnie pachnieć, musi wyczochrać się o niego. To pierwszy krok, by zawrzeć bliższą znajomość. Po to byk od dwóch tygodni nie jadł, nie spał, tylko rozsiewał zapach naturalnych perfum, które ludziom nie wydają się szczególnie pociągające, ale dla klęp mają nieodparty urok. One wręcz uwielbiają patrzeć na tworzące grajdołki samce i, jeśli tylko byk nie widzi, tarzają się w nich z zadowoleniem malującym się na pyskach. Ba, nawet bronią ich przed innymi samicami!
Czemu? Zdaniem Dale Miquelle - amerykańskiego biologa badającego łosie na Alasce - chodzi o to, że łosie są jak... myszy. U naszych domowych gryzoni naukowcy już dawniej udowodnili, że zapach moczu samca, a dokładniej feromonów w nim występujących jest najważniejszym bodźcem, który pobudza organizm samicy do przygotowań, żeby mogła zostać matką. To pod wpływem zapachu męskiej myszy mysz damska zaczyna jajeczkowanie. Podobnie jest z łosiami. A wszystko dlatego, że ci najwięksi kuzyni jeleni i saren to wędrowcy. Przemierzają dziesiątki kilometrów, najczęściej samotnie i trudno przewidzieć, kiedy spotkają odpowiedniego partnera. Przygotowania do wydania na świat potomstwa są bardzo kosztowne i pochłaniają dużo energii. Po co więc je zaczynać, jeśli klępa nie spodziewa się spotkać silnego byka? Samce więc robią wszystko, żeby zachęcić przyszłe partnerki do wysiłku.
Dwa miesiące przed rują zaczynają hodować poroże. Jedzą wtedy nawet 50 kilogramów zieleniny dziennie. Młode pędy, liście drzew, zioła. Jednorocznym bykom wyrastają zabawne szpice. U nieco starszych proste poroże rozwidla się przy końcu. Dojrzałe zaś męskie łosie, w pełni sił, a więc dziesięcioletnie, nakładają fantastyczne łopaty i badyle. Łopaty budzą największy zachwyt - przypominają krótki wachlarz ozdobiony kolcami, czyli tak zwanymi pasynkami. Im ich więcej, tym lepiej. Badyle kojarzą się z garścią splecionych gałęzi, nic dziwnego, że są mniej cenione przez myśliwych.
W sierpniu najwspanialsze poroże osiąga ponad półtora metra rozpiętości, a pokrywający je scypuł zaczyna pękać. Łosie ocierają strzępy aksamitnej skóry o drzewa i krzewy, a czasem próbują się w pierwszych potyczkach. Są to jednak tylko przyjazne próby, które raczej sprawiają przyjemność, niż pobudzają ducha rywalizacji. Na śmiertelne pojedynki przychodzi czas z początkiem września, kiedy powietrze staje się bardziej rześkie, a lasy Alaski pokrywają najwspanialszymi barwami jesieni - soczystymi czerwieniami, pomarańczami i żółciami, podkreślonymi ciemną zielenią sosen i świerków.

Klępa wydaje na świat jedynaka, czasem bliżnięta. Opiekuje się nimi z taką determinacją, że zyskała sławę najbardziej niebezpiecznej matki Europy

Wtedy najsilniejsze byki tracą apetyt. U innych jeleniowatych zalotnicy nie jedzą, bo nie mają czasu. Muszą walczyć z rywalami, zaganiać samice do haremu, pilnować i zalecać się do nich. Tymczasem łosie nie jedzą i... medytują! No bo jak nazwać to, że stoją sobie i patrzą rozanielonym wzrokiem na świat? Dale Miquelle obliczył, że 10 dni po największym nasileniu takiej głodówki zaangażowane w nią samce zalecały się do samic z dobrym skutkiem. Zaś pod koniec głodówki zaczynały walczyć i tworzyć pachnące grajdołki. Prawdopodobnie głodówka przyczynia się do specyficznego zapachu moczu byków. Sam ten zapach zwykle odstrasza rywali i do walk dochodzi niezwykle rzadko. Ustaliwszy zaś zasada dominacji na swoim terenie, łopatacze i badylarze zajmują się już tylko przygotowaniem bawiących w okolicy dam do zalotów.
Łosie nie są wyrafinowanymi kochankami, ale w tych długotrwałych przygotowaniach jest taki urok, że klępa akceptuje szybką konsumpcję związku. Zalotnik podchodzi więc w postawie paradnej, z szyją wyciągniętą, naprężoną, prezentując jej muskuty tak przydatne, by podtrzymać wspaniałe poroże. Seksownie chrypi i wysuwa język. Klępa zwykle nie robi nic. A jeśli już, to najwyżej zaciąga się zapachem jego pyska, głowy i bujnej brody, czasem potrze głowę i boki, i zad. Nic więcej. Na co łoś wącha ją pod ogonem, smakuje i kładzie pysk na zad. To jest jak pytanie o zgodę. Jeśli klępa ucieka - znaczy, że jeszcze trzeba nad nią popracować. Jeśli zaś po prostu spokojnie przejdzie się w kółko, nie zrzucając ciężkiej głowy samca ze swojego zadu, to znak, że można na nią wskoczyć i po chwili zeskoczyć. Właściwie klępy są zadowolone z takiego obrotu sprawy, bo waga samca dla niektórych jest trudna do udźwignięcia i załamują się pod ciężarem kochanka.

Zapach, fantastyczna broda, potężne łopaty - to wszystko ocenia samica i... co? Wpada w zachwyt, oczywiście!

Na szczęście samiec szybko odchodzi podrywać inne klępy, więc przyszłe matki mogą znów wrócić do samotnych, leniwych wędrówek, które łosie lubią najbardziej i na których mija im rok do kolejnych zalotów.

Marzenna Nowakowska
Magazyn Viva,
17 listopada 2003
e-łoś by wojtek nowak
2000 - 2008
wstecz powrót na górę