łoś zabity w Dębicy
Po ulicach Dębicy (woj. podkarpackie) wałęsał się łoś. Prawdopodobnie przywędrował z Małopolski, przekraczając Wisłokę. Usiłowano go eksmitować z powrotem do Małopolski, ale zwierzę nie miało już sił na wędrówkę. Zostało zabite.
Małopolsko-podkarpacki łoś żył w Lasach Chotowskich, jednym z największych tutejszych kompleksów leśnych. Z nieznanych bliżej przyczyn wybrał się na wędrówkę i na swoje nieszczęście trafił do Dębicy. Stąd usiłowano go wygnać na wały nad Wisłoką.
Służby weterynaryjne z Rzeszowa (Podkarpackie), nie mogąc dać sobie rady z osobliwym gościem, usiłowały zainteresować nim krakowski ogród zoologiczny. Łoś miałby być uśpiony i odwieziony własnie tam.
Powiatowy lekarz weterynarii w Dębicy nie był w stanie zapanować nad sytuacją: łoś leżał na prywatnej posesji i obawiano się, że być może cierpi na wściekliznę.
W tej sytuacji sprowadzono lekarza z Tarnowa (Małopolskie), który strzelił do zwierzęcia z karabinu pociskiem usypiającym. W wyniku tej operacji zwierzę usnęło na zawsze. Twierdzi się teraz, że łoś dostał zbyt dużą dawkę.
Portal.pl, poniedziałek 19.06.2000
|